Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/1197/-1/85/

Sporo krzyku nie wiadomo, o co...


Informacje Numery Numer 04/2008

Komu przeszkadza zagospodarowanie złoża legnickiego?



Z dr hab. inż. Zbigniewem Kasztelewiczem, prof. AGH, sekretarzem Komitetu Sterującego dla Przygotowania Zagospodarowania Legnickiego Zagłębia Górniczo-Energetycznego Węgla Brunatnego rozmawia Jacek Balcewicz



- Jeszcze nie zapadły żadne wiążące decyzje w sprawie zagospodarowania złoża węgla brunatnego Legnica, a już podniosła się fala protestów. Ta sytuacja musi zaskakiwać, albowiem podczas styczniowego posiedzenia Komitetu Sterującego prezentowane były poglądy mówiące o niewielkich „stratach w terenie” związanych z udostępnieniem tego złoża i budową samej elektrowni.

Ekolodzy skupieni w Polskim Klubie Ekologicznym sygnalizowali, że o ile nie akceptują energetyki jądrowej, o tyle rozwój energetyki opartej na węglu są w stanie zaakceptować pod warunkiem, że będą to oczywiście instalacje zeroemisyjne. Ponieważ grzechem głównym polskiej debaty publicznej początku XXI wieku jest operowanie nieprawdziwymi argumentami, spróbujmy może scharakteryzować jeszcze raz to złoże i sprecyzować, jakie straty i koszty trzeba będzie ponieść aby je udostępnić.

- Złoże Legnica - oprócz innych złóż węgla brunatnego w tym regionie - składa się z trzech pól: Legnica – Zachód, Legnica – Wschód i Legnica – Północ. Dla wszystkich tych pól – w ramach projektu współfinansowanego przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego pod nazwą „Foresight” przygotowano scenariusze rozwoju technologicznego. Biorąc pod uwagę sumę kryteriów górniczych, ekonomicznych, środowiskowych, a także społecznych, najbardziej optymalnym do udostępnienia w pierwszej kolejności jest pole Legnica – Zachód.

- Dlaczego?

- Zawiera węgiel o najwyższej wartości opałowej przekraczającej 10 MJ/kg, jest to pokład o dużej miąższości zaczynającej się od 21, a kończącej aż na 40 metrach przy stosunkowo niskiej proporcji nadkładu do węgla, wyrażającej się relacją 6:1 - do maksymalnie 8:1 m sześc. na każdą tonę. Jest to obszar o naprawdę niewielkim zasiedleniu sięgającym dla całego wyrobiska jak i zwałowiska 25 osób na każdy kilometr kwadratowy przy średniej dla całej gminy Miłkowice 71 mieszkańców i średniej dla byłego województwa legnickiego 140 osób na km kw. Konieczne odwodnienie złoża w pierwszych 10 latach eksploatacji spowoduje stosunkowo niewielki drenaż wód wynoszący od 10 do 20 m sześc. na minutę, zaś lej depresyjny nie sięgnie miasta Legnica. Dla porównania, drenaż w Bełchatowie jest znacznie, znacznie większy i wynosi aż... 250 m sześc. na minutę. Ponadto założono już na tym etapie odstąpienie od wydobycia co najmniej 40 proc. zasobów bilansowych aby odsunąć fronty eksploatacyjne od przedmieść samej Legnicy, a także ocalić miejscowość Rzeszotary oraz obwodnicę Legnicy.

- Miłkowice to bogata gmina?

- Raczej nie. To typowa wiejska gmina, pozbawiona przemysłu, a co za tym idzie, o dużej - nawet teraz - stopie bezrobocia. Przeważają małe gospodarstwa rolne o powierzchni nie przekraczającej 5 ha. Jest ich dokładnie 505 i mają 65 proc. udziału we wszystkich gruntach rolnych gminy. Według wskaźnika waloryzacji dla byłego województwa legnickiego, miała ona 78 pkt. i 14 miejsce w województwie. Zamieszkuje tutaj - według posiadanych przez nas danych - 6150 osób przy czym w samych Miłkowicach – 2 tys. osób. W skład gminy wchodzi 16 wsi, z których 10 ma swoje tereny na obszarach przewidywanych do zabudowy przez obiekty kopalni i elektrowni. Docelowo w ciągu 30 lat planowanej eksploatacji elektrownia i kopalnia zajęłyby ok. 4300 hektarów czyli połowę obszaru gminy. Przewiduje się likwidację czterech miejscowości w całości i sześciu w części.

- Jaka jest struktura własności gruntów?

- 51,6 proc. obszaru gminy należy do skarbu państwa, komunalnych osób prawnych, gminy i związków międzygminnych. Resztę posiada sektor prywatny czyli osoby fizyczne, spółdzielnie czy kościoły. 70 proc. stanowią grunty orne. I jeszcze jedna ważna informacja, część obszarów przeznaczonych pod zwałowisko i wyrobisko skażona jest metalami ciężkimi emitowanymi kiedyś przez Hutę Miedzi.

- Pamiętam te księżycowe krajobrazy, spękaną głębokimi szczelinami ziemię, stojące „umarłe drzewa” i ten smród wokół huty, zanim zbudowano instalację do odsiarczania gazów odlotowych i fabryczkę kwasu siarkowego. Urodziłem się i mieszkałem niedaleko od tamtego miejsca i pamiętam jako dziecko, że kiedy jechało się autobusem koło huty, trzeba było nos zaciskać palcami, bo nie dało się wytrzymać.

- Tak więc przemieszczenie olbrzymich mas ziemi związanych z budową wkopu oraz zwałowiska może spowodować paradoksalnie w sposób naturalny zmniejszenie stężenie tych niekorzystnych pierwiastków i... automatyczną rekultywację.

- Czy na terenie gminy są jakieś istotne pomniki przyrody lub jej rezerwaty?

- Gmina nie ma kompleksowej inwentaryzacji przyrodniczej. Planowane jest utworzenie wzdłuż Czarnej Wody rezerwatu „Wiciokrzewu Pomorskiego”. Decyzją wojewody dolnośląskiego utworzono do tej pory jedynie użytek ekologiczny składający się z torfowiska znajdującego się na obszarze nieco ponad 1,5 ha w okolicach samych Miłkowic.

- Ile domostw pochłonie budowa kopalni i elektrowni? Ile osób będzie musiało zmienić miejsce swojego zamieszkania?

- Nic nie stanie się od razu, natychmiast. Wszystkie działania będą rozciągnięte w czasie. Przewiduje się 5-letni okres przygotowawczy i znacznie dłuższy okres samej realizacji. Gdyby podstawowe decyzje zapadły szybko i prace mogły ruszyć – dajmy na to – w 2010 roku, to przez pierwsze 5 lat, a więc do końca 2014 roku prowadzone będą badania, przygotowywane projekty, wstępnie odwadniany będzie teren, montowane maszyny. W tym czasie nie przewiduje się likwidacji jakiejkolwiek zabudowy, a jedynie przeniesienie liczącej 4,3 km obwodnicy towarowej. Także przez pierwsze cztery lata budowy wkopu udostępniającego, zwałowiska zewnętrznego oraz budowy samej elektrowni, a więc załóżmy optymistycznie że mogą to być lata 2015–2018 nie przewiduje się likwidacji zabudowań, a jedynie rozpoczęcie budowy nowego koryta dla rzeki Czarna Woda. Następne cztery lata, a więc dopiero okres 2019 do 2022 to osiągnięcie docelowego wydobycia i uruchomienie 4 bloków elektrowni i wtedy zajdzie potrzeba likwidacji 112 zabudowań mieszkalnych i 100 zabudowań gospodarczych, w których - według dzisiejszych szacunków - mieszka ok. 490 osób. Dodatkowo pod zwałowisko trzeba będzie zlikwidować częściowo 15 zabudowań, w których mieszka 67 osób. W następnych 8 latach, czyli sięgając już w kalendarzu lat 2023–2030, konieczna będzie likwidacja 6-kilometrowego odcinka drogi Rzeszotary – Karczowiska, a także likwidacja czterech zabudowań w samych Rzeszotarach, w których mieszka 16 osób, przełożenie prawie 12 km koryta rzeki Czarna Woda, przeniesienie ponad 6 km trasy kolejowej Legnica – Lubin oraz przemieszczenie drogi krajowej Legnica – Lubin. I kolejne 15 lat eksploatacji złoża, a więc lata 2031–2045 to stopniowa likwidacja 134 zabudowań, w których mieszka około 500 osób. Łącznie więc w ciągu 37 lat od dziś przewiduje się likwidację 265 zabudowań mieszkalnych i przemieszczenie ok. 1100 mieszkańców. Podstawowym i głównym problemem jest jednak wstrzymanie przebudowy drogi nr 3 Legnica - Lubin na drogę szybkiego ruchu, a w dalszej perspektywie na autostradę. Droga ta przecina całe złoże Legnica!!!

- A jak wygląda sytuacja na pozostałych polach eksploatacyjnych?

- Na Polu Wschód zachodzi konieczność przeniesienia 15 km koryta rzeki Kaczawy i co najmniej o połowę będą wyższe koszty przeniesienia Czarnej Wody. W Pątnowie Legnickim zlokalizowany jest prawie 25-hektarowy obszar Natura 2000. Wprawdzie zasoby Pola Wschód są o 25 proc. większe niż Pola Zachód, to jest tu większa gęstość zaludnienia, bo sięgająca – 35 osób/km kw. i trzeba przemieścić dwa razy więcej ludności, a także przełożyć dodatkowo drogę krajową nr 94. Pole Północne jest na razie najsłabiej udokumentowane, bo tylko w kategorii C2. Wiadomo jednak, że stosunek N:W jest tu wyższy o co najmniej 1,5 m sześc. na każdą tonę przewidzianego do wydobycia węgla. Węgiel zalega tutaj głębiej o ok. 30 do 40 m niż na pozostałych obu polach. Większa jest tutaj także gęstość zaludnienia, bo sięga 37 osób/km kw.

- Mimo wszystko są to jednak wskaźniki gęstości zaludnienia daleko – in minus – odbiegające od średniej krajowej, która wynosi w tej chwili 122 osoby na statystyczny kilometr kwadratowy. Czy większa głębokość zalegania na Polu Północ nie dawałaby szansy na eksploatację metodami podziemnymi lub otworowymi np. poprzez podziemne zgazowanie czy – tak modne w wielu publikacjach - biozgazowanie węgla, które pozwoliłyby zachować stan powierzchni w możliwie nietkniętej formie?

- Jest taka życiowa zasada, która mówi, że „nigdy nie mówi się nigdy”. To jednak klasyczna technologia odkrywkowej eksploatacji pokładów węgli brunatnych jest znana od dziesiątek lat i jest tej chwili najbardziej dojrzała, a przez to przewidywalna w swoich skutkach. Fakt wytopienia czy zgazowania pokładów i wydobycia węgla na powierzchnię w formie cieczy czy gazu sprawia, że ta miąższość, rzędu 40 czy nawet tylko 20 metrów... także tam pod ziemią znika. Przy miękkim nadkładzie będzie musiało to wywołać duże deformacje na powierzchni. Cudów przecież nie ma. Takie deformacje tj. krajobraz prawie, że księżycowy powstawał przy eksploatacji otworowej siarki. Eksploatacja rud miedzi, które zalegają na głębokości 1000 metrów pod ziemią, gdzie teoretycznie górotwór powinien się zaciskać samoczynnie też powoduje, od czasu do czasu, nieprzyjemne tąpnięcia. Aby eksperymentować i rozwijać technologię, trzeba mieć warsztat czyli prowadzić eksploatację. W Legnicy są trzy pola więc za kolejne pół wieku... Kto wie? Dziś należy powiedzieć społeczeństwu Legnicy prawdę, że dotychczasowe wieloletnie doświadczenia w wielu krajach, bardzo kosztowne, liczone w miliardach w euro, ze zgazowaniem węgla brunatnego w złożu nie dały pozytywnego wyniku, obiecujące są natomiast wyniki na węglu kamiennym. Również biozgazowanie węgla w złożu to na dziś marzenie naukowców. My nie mówimy, że nie należy prowadzić dalszych badań nad tymi metodami, ale na obecny czas brak alternatywy dla odkrywkowej eksploatacji. Czynne kopalnie węgla brunatnego w Polsce są do dyspozycji zwolenników zgazowania czy biozgazowania węgla brunatnego w złożu - róbmy doświadczenia, analizujmy plusy i minusy, ale dopiero po badaniach przemysłowych mówmy, że mamy alternatywę do odkrywkowej metody. Gdyby była taka alternatywa dziś to taki bogaty kraj, jak Niemcy, dawno zamieniłby technologię odkrywkową.

- A co z rekultywacją terenów pogórniczych?

- Powiem nieskromnie: nasze krajowe osiągnięcia są w czołówce światowej. Tereny po eksploatacji poddawane są dobrej rekultywacji - takiej, że nie ma „śladów” po odkrywkach. Członkowie samorządów regionu legnickiego z podziwem i z uznaniem odnosili się do wyników prac rekultywacyjnych w Bełchatowie jak i Turowie podczas pobytu w jesieni 2007 roku w tych kopalniach. Dlatego nie wiem, dlaczego niektórzy mówią o „totalnej dewastacji” terenów kopalnianych? Przykładem pogodzenia wydobycia z otoczeniem są kopalnie w zagłębiu reńskim w Niemczech, w tych kopalniach zlokalizowanych blisko liczącej milion mieszkańców Kolonii wydobywa się około 90 mln ton węgla brunatnego.

- Dlaczego optujecie Panowie akurat za złożem Legnica?

- Bo jest ono najbardziej optymalne do eksploatacji. Daje największe efekty przy stosunkowo niewielkich stratach środowiskowych. Jest także pewien aspekt społeczny rozwiązywany z myślą o przyszłych pokoleniach. Złoża miedzi nie są wieczne, podobnie jak złoża węgla brunatnego w Worku Turoszowskim. Za 20–30 lat zaczną się wyczerpywać, zaś kopalnie będą zamykane, natomiast pozostałe zakłady produkcyjne im towarzyszące - likwidowane. Inwestycja w legnicki węgiel brunatny jest szansą przesunięcia aktywności gospodarczej tego regionu na nieco inne tylko pole. I rzecz podstawowa: nowe bloki energetyczne buduje się dzisiaj relatywnie łatwo i szybko - najtrudniej jest wyprowadzić moc, kiedy każdy słup psuje krajobraz i obniża wartość przylegających gruntów. A tu linie łączące elektrownię Turów z resztą krajowego systemu energetycznego już istnieją. Wpisały się nawet w krajobraz i zostały powszechnie przez lata zaakceptowane. Trzeba będzie je tylko zmodernizować, może dołożyć kolejne tory, albo podnieść napięcie na którym pracują. To niebywały bonus wręczony na starcie. Zmarnowanie tej szansy byłoby niewybaczalnym grzechem.

- To o co tyle krzyku? Przecież na tzw. Ziemiach Zachodnich nie ma problemu ojcowizn do których ludzie przywiązani są od wielu pokoleń, a ponad połowa gruntów znajduje się w rękach Skarbu Państwa. Dzisiaj nieruchomości pod inwestycje wykupuje się po cenach rynkowych, albo według kosztów odtworzenia. Dla poszczególnych osób jest to niewątpliwie niedogodność, ale pojawia się przykładowo możliwość, by dom wybudowany w technologii sprzed 15 czy 20 lat został odtworzony w nowym miejscu według standardów i rozwiązań XXI wieku.

- Gorzej jeśli ten dom został ukończony rok temu, albo mailuje do mnie człowiek, który właśnie dostał pozwolenie na budowę i jest w kropce, bo nie wie co ma robić. Zgłasza do mnie pretensje, bo nie może zrozumieć, dlaczego władza lokalna daje mu pozwolenie, a my chcemy tu budować kopalnię. Są to indywidualne, pojedyncze na szczęście przypadki, ale dla takich osób to podstawowa życiowa sprawa.

- Czy nie mamy tu do czynienia z pewnym błędem systemowym, że złoża strategiczne z punktu interesów kraju, są uwidaczniane w planach zagospodarowania przestrzennego, a – mimo to - wydaje się zgody na budowę różnych obiektów. Złoża są, a powierzchnia nad nimi nie jest chroniona przed zabudową.

- Dotknął Pan kluczowego zagadnienia. Trzeba wyselekcjonować kilkaset z kilku tysięcy najważniejszych dla Polski złóż nie tylko węgla brunatnego, ale także innych surowców i ochronę terenów, pod którymi zalegają i wpisać do Prawa Geologicznego, aby wszyscy wiedzieli, co, gdzie się znajduje i w jakiej kolejności może być udostępniane.

- Panie Profesorze, rozpuśćmy teraz trochę wodze wyobraźni. Rezygnujemy z udostępnia złoża Legnica i budowy elektrowni. I za dwadzieścia parę lat kończy się miedź, kończy się węgiel brunatny w Turowie i co...?

- Po pierwsze mamy dwudziesty któryś stopień zasilania i dostawy energii elektrycznej np. przemiennie o parzystej albo o nieparzystej godzinie, galopujące bezrobocie na tym terenie i - w konsekwencji - spadek wartości gruntów, nieruchomości itp. Bo przecież kto będzie wiązał swoją przyszłość z terenem, gdzie nie ma pracy, nie ma perspektyw rozwojowych?

- Będziemy mieć sytuację, jak we wschodnich landach Niemiec bezpośrednio po zjednoczeniu.

- Dokładnie tak!

- Co zatem trzeba zrobić?

- Należy jak najszybciej podjąć decyzję i wyłonić przyszłego inwestora, aby mógł prowadzić negocjacje z samorządowcami, społecznościami lokalnymi. Pokazywać plusy i minusy, rozważać za i przeciw... My jesteśmy tylko społecznym komitetem, pokazujemy szanse i możliwości. Niewykluczone, że trzeba będzie przygotować jeszcze kilka scenariuszy rozwoju tego zagłębia. Nie mamy patentów na jedynie słuszne rozwiązania, ani ubezpieczenia od nieomylności.

- Kto powinien inwestować w legnicki węgiel. Logika nakazywałaby, aby to był np. BOT czyli Polska Grupa Energetyczna. Z kolei KGHM podpisał kilka miesięcy temu list intencyjny z Tauronem – Polską Energią w sprawie wspólnej budowy na potrzeby Zagłębia Miedziowego dużej elektrociepłowni. Nie przesądzono w nim paliwa, na jakim ma pracować obiekt, choć wiadomo, iż wcześniej sam KGHM przymierzał się do budowy własnymi siłami elektrociepłowni gazowej wykorzystującej zaazotowany gaz ze złóż zielonogórskich. Projekt nie domykał się od strony ekonomicznej, dzisiaj wiadomo, że elektrociepłownia gazowa w polskich warunkach to samobójstwo.

- Nakłady są tak wielkie, że pola do działania starczy dla wszystkich. Trudno dzisiaj przesądzać, jak będzie miał wyglądać docelowo od strony kapitałowej podmiot ewentualnie realizujący to przedsięwzięcie. Równie dobrze może być to spółka łącząca kapitały i doświadczenie wszystkich zainteresowanych.

- Dziękuję za rozmowę.




| Powrót |

Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/1197/-1/85/

Copyright (C) Gigawat Energia 2002