Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/650/-1/59/

Polska będzie dbać o bezpieczeństwo energetyczne


Informacje Numery Numer 12/2005

Polska może odegrać ważną rolę w zbliżeniu USA i Europy, będzie także dbać o stabilizację za wschodnią granicą i o bezpieczeństwo energetyczne Polski, w tym dywersyfikację dostaw gazu, ogłosił w exposé premier Kazimierz Marcinkiewicz.

- Wdrożymy program dla elektroenergetyki, który służyć ma zbudowaniu konkurencyjnego rynku energii i wykreowaniu silnych podmiotów zdolnych do międzynarodowej konkurencji. Przesądzimy w perspektywie średniookresowej o budowie rurociągu naftowego Brody-Płock dla przesyłu ropy z nowych kierunków i źródeł – powiedział Marcinkiewicz. Premier dodał, że w najbliższym możliwym czasie zaproponowane zostanie rozwiązanie mające na celu dywersyfikację źródeł dostaw gazu. Zostanie ono następnie zrealizowane w takim stopniu, aby w przed końcem kadencji nastąpiło faktyczne uniezależnienie od monopolu w imporcie gazu na potrzeby rynku krajowego. Preferowaną formą prywatyzacji będzie oferta publiczna, umożliwi to także inwestowanie w prywatyzowane przedsiębiorstwa otwartym funduszom emerytalnym. Państwo zamierza jednak zatrzymać w swoich rękach największe firmy, m.in. Lasy Państwowe, telewizję publiczną, Polskie Radio, Pocztę Polską, PKO BP, Lotos, Orlen, KGHM czy BOT.

Zapotrzebowanie na polskich pracowników w angielskich elektrowniach jest bardzo duże. 20 bełchatowian trafiło już do pracy na Wyspach. Teraz specjalistami z regionu interesuje się kolejna elektrownia z północy Anglii, a do BOT Elektrowni Bełchatów SA przyjeżdżają menedżerowie Huntmana - innej angielskiej firmy działającej w branży energetycznej. W najbliższym czasie agencja pośrednictwa pracy, która werbuje pracowników do angielskich firm, rozszerzy zakres poszukiwań o elektrownie Turów i Opole. W takiej sytuacji pojawia się pytanie, czy nie spowoduje to odpływu wykwalifikowanej kadry. - Oferty nie skuszą zbyt wielu naszych inżynierów, choć mogą się oczywiście znaleźć jednostkowe przypadki. Mamy bardzo atrakcyjną pracę, za którą idzie atrakcyjna płaca. Poza tym jest jeszcze bariera językowa – ocenia Edward Maruszak, dyrektor ds. pracowniczych i administracyjnych bełchatowskiej elektrowni.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne nie wykluczają, że akcje kontrolowanej przez nie spółki Exatel trafią na giełdę. Exatel może też zostać sprzedany lub połączony z innym operatorem. PSE ma podjąć decyzję na początku przyszłego roku. Spółka Exatel po trzech kwartałach miała 372,4 mln zł przychodów operacyjnych i 79,9 mln zł zysku netto. Na wysokość zysku netto wpłynęła sprzedaż za 205 mln zł 1,5% akcji Polkomtelu. W sierpniu szefowie spółki prognozowali, że w 2005 r. uzyska ona 537,1 mln zł przychodów i 70,2 mln zł zysku netto.

9 listopada br. odbyło się inauguracyjne posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki, w skład którego weszło 27 posłów i senatorów. Wybrano prezydium Zespołu w składzie: pos. Andrzej Czerwiński (PO) - przewodniczący oraz sen. Marian Miłek (niezależny), pos. Jacek Piechota (SLD), sen. Lesław Podkański (PSL) i pos. Paweł Poncyljusz (PiS). Prezydium Zespołu powołało przewodniczących Grupy Ekspertów (dr inż. Andrzej Nehrebecki) i Rady Konsultacyjnej (dr inż. Jerzy Suchański).

Nowy rząd zamierza skłonić wytwórców energii, aby sami zrezygnowali kontraktów długoterminowych. W programie gospodarczym gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza, w części dotyczącej elektroenergetyki przewidziano rozwiązanie KDT. Prawdopodobnie jednak rząd nie skorzysta z już przygotowanego projektu ustawy, gdyż uważa, że zaproponowane w nim rozwiązania są niekorzystne. Rozważa powiązanie likwidacji kontraktów długoterminowych z przewidywaną integracją w sektorze i jego prywatyzacją. To może oznaczać, że przy sprzedaży elektrowni korzystających z kontraktów (Kozienice i Dolna Odra) minister skarbu będzie chciał mieć gwarancje, że inwestor zrezygnuje z kontraktu. W przypadku Południowego Koncernu Energetycznego oraz BOT Górnictwo i Energetyka, które zbiegają o powiązania kapitałowe z dystrybucją, rezygnacja z kontraktów byłaby warunkiem udzielenia im zgody na konsolidację.

Zakłady Azotowe Puławy, największy w Polsce producent nawozów azotowych, nie chcą ulec dyktatowi Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, które dostarcza im podstawowy surowiec - gaz. Zużywają go 850 mln m sześc. rocznie, dlatego są bardzo podatne na wahania jego ceny. W obliczu kolejnych podwyżek zapowiadanych przez PGNiG oraz propozycji monopolisty, by duzi odbiorcy na własną rękę kupili sobie 25% zużywanego gazu, Puławy postanowiły częściowo zastąpić go amoniakiem. Podpisały umowę z moskiewską spółką Technochimserwis na dostawę 3 tys. t ciekłego amoniaku. Zastąpienie gazu amoniakiem przyniesie znaczne oszczędności. Opłaty za gaz to prawie połowa kosztów surowcowych firmy. Puławy chcą uruchomić dodatkową linię do produkcji mocznika, opartą na importowanym z Rosji amoniaku. Umowa z Rosjanami pozwoli również wykorzystać pełną moc produkcyjną firmy.

Amoniak jest dostarczany do Puław 600 specjalistycznymi cysternami. Jeżeli eksperyment się powiedzie, Rosjanie wybudują w Puławskim Parku Przemysłowym bazę magazynową do przechowywania ciekłego amoniaku. Obecnie strony pracują nad projektem, dzięki któremu będzie można przeładowywać 80 t amoniaku na godzinę. Technochimserwis, w którym Puławy mają 25% akcji, powołano już w Polsce spółkę dla tego przedsięwzięcia. Zakład prowadzi też rozmowy z nowym dostawcą gazu.

Ministerstwo Skarbu Państwa będzie kontynuować rokowania równoległe w procesie prywatyzacji Zespołu Elektrowni Bydgoszcz z trzema podmiotami: konsorcjum w składzie Cornerstone Partners, SFW Energią, International Trade and Countertrade Consultants, a także Elektrociepłowniami Warszawskimi i Elektrowniami Szczytowo-Pompowymi. Według wcześniejszych zamierzeń resortu, transakcja sprzedaży do 85% akcji miała się odbyć na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2005 r. W grudniu 2004 r. MSP po raz drugi zaprosiło inwestorów do rokowań w sprawie zakupu minimum 10% akcji ZEC Bydgoszcz, po tym jak w sierpniu 2004 r. unieważniło poprzednie rokowania. ZEC Bydgoszcz należy do grupy średniej wielkości firm z podsektora elektrociepłowniczego.

W skład firmy wchodzą trzy elektrociepłownie: Bydgoszcz I, Bydgoszcz II i Bydgoszcz III. Osiągalna moc cieplna źródeł wytwórczych w spółce wynosi 857 MWt, a osiągalna moc elektryczna to 197 MWe, przy mocy zainstalowanej wynoszącej 262,4 MWe. Firma sprzedaje rocznie ok. 7,5 mln GJ ciepła i 850 tys. MWh energii elektrycznej. Prawie 3/4 sprzedanego ciepła trafia do Komunalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Bydgoszczy, które jest na krótkiej liście oferentów, a prąd kupuje Zakład Energetyczny Bydgoszcz, obecnie będący częścią składową grupy energetycznej Enea.
Tomasz Wilczak został podsekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki. W resorcie będzie odpowiedzialny za sprawy energetyki.

Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Dolna Odra wystosowała pismo do nowego Ministra Skarbu Andrzeja Mikosza wyrażając w nim swoje rozczarowanie w związku z decyzją o prywatyzacji elektrowni. „Rząd prawicowy, który w programie wyborczym wyrażał chęć budowy IV Rzeczypospolitej rozpoczyna swoją kadencję od kontynuacji programu poprzedniej ekipy rządowej, tj. od wyprzedaży majątku narodowego bez konsultacji z ekspertami branży energetycznej i bez programu ratowania branży o znaczeniu strategicznym dla kraju, bez rozmów z reprezentantami załóg” - napisali związkowcy.

Prędzej uwierzę w talibów w Klewkach niż zgodzę się na elektrownię atomową w Cierzniach - mówi jeden z mieszkańców tej wsi w powiecie człuchowskim. Bardziej optymistycznie na taki projekt spogląda Mirosław Burak, burmistrz gminy Debrzno. – Możliwość budowy planowanej elektrowni atomowej w Zielonym Parku Przemysłowym w Cierzniach pojawiła się podczas rozmowy burmistrza z ministrem gospodarki. Według Mirosława Buraka, rozmowa na temat elektrowni była na razie jedynie zaproszeniem do tego, żeby przedstawiciele ministerstwa i agencji przyjechali i obejrzeli teren. Większość mieszkańców jest przeciwna takiej inwestycji. Boją się o swoje zdrowie. - Na temat lokalizacji będziemy dyskutowali nie wcześniej niż w 2008 r. - mówi Stanisław Latek, dyrektor departamentu szkolenia i informacji społecznej Państwowej Agencji Atomistyki w Warszawie. - Na razie jest zbyt wiele znaków zapytania. Nie wiadomo nawet, czy nowy rząd zaakceptuje projekt.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nie widzi powodów, by renegocjować kontrakt jamalski. Rosyjski koncern Gazprom, reprezentowany przez Gazexport, 31 października 2005 r. przesłał do PGNiG pismo, w którym zwraca się o przystąpienie do renegocjacji cen gazu dostarczanego do Polski na mocy kontraktu z 25 września 1996 r. PGNiG nie widzi podstaw do renegocjacji umowy. - I formuła cenowa, i otoczenie biznesowe nie wskazują na to, aby istniała potrzeba korygowania zapisów kontraktu – powiedział prezes PGNiG Marek Kossowski. Dodał, że każda ze stron kontraktu ma prawo wystąpić o jego zmianę, a negocjacje mogą potrwać do sześciu miesięcy. - Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, Gazexport jako inicjator może zwrócić się o rozstrzygnięcie do arbitrażu w Sztokholmie. Zdaniem prezesa, na razie PGNiG będzie tylko prowadził tylko korespondencję z Gazexportem.

- Potem albo ustalimy termin rozpoczęcia rozmów, albo poprosimy o sprecyzowanie oczekiwań drugiej strony, które są bardzo ogólne – powiedział. Umowa na dostawy gazu do Polski, tzw. kontrakt jamalski, w wersji zaktualizowanej w 2003 r. przewiduje, że Gazprom dostarczy 161 mld m sześc. gazu do 2022 r. Początkowo umowa przewidywała dostawę 218,8 mld m sześc. do roku 2020. Polska dziennie zużywa ok. 44-50 mln m sześc. gazu, przy czym z gazociągu jamalskiego biegnącego przez Białoruś pobiera 13 mln m sześc., czyli ok. 30% zużycia i 70% importowanego gazu rosyjskiego, który pokrywa 65% krajowego zapotrzebowania.

PGNiG zwróciło się do swoich odbiorców z prośbą o przeanalizowanie i zoptymalizowanie zamówienia ilości paliwa gazowego na rok 2006. Ceny gazu w kontraktach na import gazu wzrosły o prawie 45% w okresie od grudnia 2004 do grudnia 2005. Dla porównania w okresie grudzień 2003 – grudzień 2004 ceny gazu w kontraktach importowych wzrosły o 13%. Przy takim wzroście cen gazu z importu w 2005 r., gaz z wydobycia krajowego nie jest w stanie w pełni zamortyzować rosnących cen gazu z importu. Dodatkowo PGNiG przedstawiło klientom inne niż dotychczasowe możliwości zakupu paliwa gazowego, m.in. zakup części paliwa gazowego poza granicami Polski, proponując „scedowanie” części kontraktów importowych oraz deklarując pomoc w zawarciu stosownych umów z dostawcami zagranicznymi. PGNiG poinformowało także klientów o podejmowaniu przez spółkę innych działań różnicujących ofertę handlową, m.in. o współpracy z Towarową Giełdą Energii SA.

7 listopada 2005 r. w Warszawie odbyło się spotkanie przedstawicieli Zarządów PGNiG i francuskiej firmy gazowniczej Gaz de France. Celem spotkania było ustalenie działań w zakresie dalszej współpracy dotyczącej dostaw do Polski skroplonego gazu ziemnego LNG i budowy terminalu LNG na polskim wybrzeżu. Decyzje o ewentualnym zaangażowaniu się PGNiG w realizację projektu LNG zostały podjęte przez zarząd PGNiG na początku 2005 r. Wykonane zostało wstępne studium wykonalności projektu transportu gazu drogą morską do Polski.

W wyniku prac analitycznych zdecydowano o dalszym zaangażowaniu w przygotowania do inwestycji związanej z budową takiego terminalu. 6 października 2005 r. ogłoszone zostało postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego (sektorowego) na wykonanie „Studium Wykonalności i Założeń Techniczno – Ekonomicznych importu LNG do Polski” w trybie negocjacji z ogłoszeniem. W drodze postępowania zostanie wybrana firma lub grupa firm, które będą mogły wykonać pełną analizę i prace przygotowawcze do inwestycji budowy terminala i uruchomienia dostaw gazu skroplonego do Polski.

Termin składania wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu upłynął 7 listopada 2005 r. W wyznaczonym terminie wpłynęło osiem wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. W związku z dynamicznie rozwijającym się handlem gazem skroplonym na całym świecie, staje się on coraz bardziej stabilnym i pożądanym surowcem do poprawy bezpieczeństwa i pewności dostaw gazu. Najlepszym na to dowodem jest zwiększająca się flota statków dostarczających LNG na świecie. W roku 2000 było ich 127, w roku 2010 będzie ich 380.

Ministerstwo skarbu przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie obserwatorów, którzy mają pilnować interesu publicznego w spółkach objętych ustawą o tzw. „złotym vecie”. Uchwalona w czerwcu przez Sejm ustawa o „złotym vecie”, która umożliwia np. blokowanie zbycia lub wydzierżawienia całości bądź części majątku, jeśli zaistniałoby podejrzenie, że zagraża to bezpieczeństwu publicznemu, weszła w życie. Do ustawy przygotowano projekty dwóch rozporządzeń. Pierwsze z nich określa listę spółek objętych „złotym vetem”, drugie precyzuje obowiązki tzw. obserwatorów, którzy mają pilnować, by interes publiczny nie został zagrożony. Specjalne prawa będą przysługiwać Skarbowi Państwa w 15 spółkach. Cztery z nich notowane są na warszawskiej giełdzie: PGNiG, Lotos, PKN Orlen oraz KGHM.

Inne są przygotowywane do prywatyzacji (w tym w drodze oferty publicznej), np. PKE, BOT GiE, Kompania Węglowa oraz pozostające w gestii państwa Polskie Sieci Elektroenergetyczne, PSE - Operator, PERN „Przyjaźń”, Naftoport, Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System, PKP - Polskie Linie Kolejowe. Zgodnie z ustawą, obserwatorem może być mianowany urzędnik służby cywilnej z uprawnieniami do zasiadania w radzie nadzorczej w spółce z udziałem Skarbu Państwa (w każdej z firm może być maksymalnie dwóch „strażników” bezpieczeństwa publicznego). Rozporządzenie precyzuje, że prowadzenie list kandydatów, a także wyznaczanie obserwatorów będzie leżeć w gestii ministrów nadzorujących poszczególne spółki.

Prawie 92,4 mln zł przychodów ze sprzedaży i 8,6 mln zł zysku netto notuje Grupa Praterm po trzech kwartałach 2005 r. Zarząd spółki nie widzi zagrożenia dla realizacji podwyższonej w październiku prognozy wyników finansowych na ten rok. Trzeci kwartał 2005 r. Grupa Pratermu zakończyła przychodami ze sprzedaży na poziomie 17,5 mln zł, czyli zbliżonym do osiągniętego w analogicznym okresie 2004 r. Dużo wyższy był natomiast zysk netto – wyniósł 1,5 mln zł wobec 0,3 mln zł rok wcześniej. - Wyniki trzeciego kwartału potwierdzają przyjęty przez Praterm model biznesu, polegający na przejmowaniu i modernizacji ciepłowni. Na wysokość zysku miały też wpływ jednorazowe zdarzenia – aktualizacja wyceny kupionych przez Praterm w tym roku ciepłowni w Dobrym Mieście i Modlinie oraz sprzedaż działalności handlowej Relpolowi – powiedział Edward Kowalewski, prezes zarządu Pratermu. Grupa Praterm znacznie zwiększyła także rentowność w 2005 r. Marża EBIDTA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) jest po trzech kwartałach o 47% wyższa niż przed rokiem, a marża EBIT aż o 61%.

Według opublikowanej w październiku prognozy finansowej, Grupa Praterm zarobi w tym roku na czysto 13 mln zł, przy sprzedaży na poziomie 137 mln zł. Po zakupie udziałów w Przedsiębiorstwie Wielobranżowym Atex, Ciepłowni Dobre Miasto i Modlin (spółka czeka też na zgodę UOKiK na zakup udziałów Elektrociepłowni FŁT Kraśnik), bierze udział w kolejnych przetargach dotyczących zakupu lokalnych systemów ciepłowniczych. Chodzi o WPEC Legnica, PEC Malbork, Ciepłowni Łańcut i zakup zorganizowanego mienia od ZUK Gniew.

Tomaszowski Zakład Gospodarki Ciepłowniczej przygotowuje się do częściowego wykorzystania wierzby energetycznej. Część biomasy dostarczy ciepłowni miejscowa oczyszczalnia ścieków, która zamierza obsadzić wierzbą 20 ha terenów. Według prezesa oczyszczalni, osad ścieków można wykorzystać jako nawóz, a korzenie wierzby znakomicie zatrzymują zanieczyszczenia, z metalami ciężkimi włącznie. Prezes ciepłowni pozostałą część biomasy zamierza pozyskać od okolicznych rolników, dla których chce z pomocą władz powiatu i okolicznych gmin przygotować akcję informacyjną na temat uprawy wierzby energetycznej. Według prezesa, zachętą do tego rodzaju upraw powinny być dla rolników wysokie dopłaty, jakie można uzyskać na ten cel z Unii Europejskiej oraz gwarancja zbytu w Tomaszowskim Zakładzie Gospodarki Ciepłowniczej. Teraz ZGC zamierza przebudować część linii technologicznej, aby była przystosowana do spalania biomasy.

Hiszpańska grupa energetyczna Endesa ma cztery tygodnie na wynegocjowanie z Ministerstwem Skarbu Państwa ostatecznych warunków zakupu 85% akcji Zespołu Elektrowni Dolna Odra. To pierwsza decyzja prywatyzacyjna Andrzeja Mikosza, nowego ministra skarbu. Szef MSP zapowiada sprzedaż podszczecińskiego producenta prądu do końca roku. Z Hiszpanami rywalizowali dotychczas w równoległych rokowaniach Belgowie z Electrabela, właściciela Elektrowni Połaniec, i Włosi z Enela, który nie ma jeszcze żadnych aktywów w Polsce. Nie udało nam się skontaktować z przedstawicielami włoskiego konkurenta Endesy, nie ma jednak wątpliwości, że Electrabel nie traci nadziei na powrót do gry.

- Liczymy, że to jeszcze nie koniec rywalizacji. ZEDO nadal nas interesuje. Jesteśmy gotowi podnieść cenę, a także kupić tę elektrownię bez kontraktu długoterminowego - deklaruje Grzegorz Górski, prezes Electrabela Polska. Najbliższe tygodnie to jednak szansa dla Endesy. Co ciekawe, hiszpańska spółka, która planuje ekspansję w Polsce, sama ma szansę stać się obiektem przejęcia, o którym mówi się, że ma wrogi charakter. Jeśli do niego dojdzie, niewykluczone, że Endesa będzie musiała pozbyć się części aktywów, w tym prawdopodobnie ZEDO. Wezwanie na akcje notowanej na giełdzie Endesy ogłosił hiszpański Gas Natural. Jego plany biznesowe są znane.

Endesa miałaby pozbyć się - na rzecz również hiszpańskiej Iberdroli - części majątku na rodzimym rynku, a także aktywów we Włoszech oraz Polsce i Francji, gdzie działa kontrolowana przez nią firma SNET. Na razie w naszym kraju w grę wchodzi tylko należąca do SNET Elektrociepłownia Białystok, można się jednak spodziewać, że gdyby doszło do przejęcia Endesy przez GN, programem redukcji inwestycji zostałby objęty także ZEDO. Iberdrola mogłaby być zainteresowana przejęciem elektrowni, bo startowała w przetargu, nie dotarła jednak do etapu skróconej „krótkiej listy”.

Fińska spółka energetyczna Fortum podpisała umowę z władzami Płocka w sprawie zakupu Płockiej Energetyki Cieplnej. Do budżetu miasta wpłynie dzięki tej transakcji prawie 50 mln zł. Władze miasta i nowy właściciel zapewniają, że płocczanie nie powinni się obawiać podwyżek cen ciepła. Umowę musi ją jeszcze zaakceptować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ale jak twierdzą w ratuszu, to już tylko formalność. Finowie będą dysponować 85% udziałów, resztę obejmą pracownicy spółki. Fortum dało pracownikom 36-miesięczną gwarancję zatrudnienia, zapewniło też, że przez pięć lat bez ich zgody nikt nie zostanie przeniesiony do innej placówki. Dodatkowo Finowie zobowiązali się przekazać po 19 tys. zł na każdego z blisko 170 zatrudnionych do funduszu pracowniczego.

Na co zostaną wydane te pieniądze, ustalą wspólnie przedstawiciele PEC oraz Fortum. Wiceprezydent Płocka Dariusz Zawidzki zapewnia, że transakcja nie będzie miała żadnych negatywnych skutków dla przeciętnego odbiorcy. Jeszcze przez ponad rok na pewno będzie obowiązywała dotychczasowa stawka. Później wcale nie musi wzrosnąć, bo jeżeli URE uzna, że jest bezzasadna, to na podwyżkę nie wyrazi zgody. Wkrótce zmieni się nazwa i skład zarządu firmy.

Według tygodnika „Wprost”, premier Kazimierz Marcinkiewicz zagwarantował, że Stanisław Dobrzański będzie nadal kierował Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. Tygodnik napisał, że pozostawienie prezesa Dobrzańskiego na stanowisku ma związek z udzieleniem przez PSL wotum zaufania dla nowego rządu. Według „Wprost” pierwszym poleceniem, jakie Stanisław Dobrzański otrzyma od ministra skarbu Andrzeja Mikosza, będzie zapewne zwołanie zgromadzenia akcjonariuszy Polkomtela, aby wymienić władze telekomunikacyjnej spółki, którą kieruje Jarosław Pachowski.

Minister skarbu Andrzej Mikosz przedstawił swoje plany prywatyzacji energetyki. Według niego powinny być sprywatyzowane kopalnie węgla brunatnego, akcje Bełchatowa i Turowa powinny trafić na giełdę w ramach holdingu BOT Górnictwo i Energetyka. Co do pozostałych kopalń, które działają dla Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, decyzja jeszcze nie zapadła, choć zainteresowany nimi jest CEZ. Minister zapowiedział również, że na pewno w tym roku zostanie dokończona prywatyzacja Zespołu Elektrowni Dolna Odra. Możliwa jest również sprzedaż Elektrowni Kozienice. Mikosz odniósł się również do problemu pakietów socjalnych oraz akcji pracowniczych w energetyce Jego zdaniem te dwa mechanizmy to sposób korumpowania załóg i zmierza z tym walczyć.

Jan Kurp, prezes Południowego Koncernu Energetycznego SA, przekonuje, że zarząd spółki nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie wyboru instytucji finansowych, które przeprowadzą emisję obligacji PKE o wartości 175 mln euro. Do wyboru jest przynajmniej czterech poważnych oferentów. Ta deklaracja to prawdopodobnie tylko element gry negocjacyjnej. Wprawdzie wyłączność dla wybranego przed rokiem konsorcjum Banku Handlowego, BPH i BRE Banku już wygasła, jednak rozmowy między tą trójką a koncernem są już bardzo zaawansowane. PKE zapowiada finał w najbliższych tygodniach. Na razie poza wartością emisji znana jest długość okresu, po jakim PKE zamierza wykupić obligacje. Według Jana Kurpa, prezesa PKE SA, papiery zostaną wyemitowane na 10 lat. Prawdopodobnie będą mogli je kupić tylko wielcy gracze, ale za to na rynku krajowym.

- Chcielibyśmy, żeby obligacje trafiły przede wszystkim na rynek krajowy. Byłby to dla nas test, jak koncern postrzegany jest przez instytucje finansowe na rynku kapitałowym - mówi Jan Kurp. Środki z emisji obligacji PKE przeznaczy na budowę bloku energetycznego o mocy 460 MW w należącej do koncernu Elektrowni Łagisza. Inwestycja, którą na zamówienie koncernu zrealizują Alstom i Foster Wheeler, ma kosztować ok. 500 mln euro. Kontrakt z wykonawcami wchodzi w życie 31 grudnia 2005 r.

Zdaniem ministra skarbu Andrzeja Mikosza prywatyzacja PGNiG została źle przeprowadzona, według niego musi zostać zmieniona struktura własnościowa spółki, jeśli chodzi o aktywa związane z infrastrukturą przesyłową. Według Mikosza przejęcie przez państwo udziałów gazowych spółek przesyłowych może być przeprowadzone poprzez wykorzystanie już istniejących mechanizmy przewidziane w dokumentach dotyczących majątku przesyłowego w PGNiG. Można też skorzystać z drogi ustawowej, np. nacjonalizacji, albo przeprowadzić transakcje na warunkach rynkowych. - To rząd zdecyduje, jaki sposób wybrać, i na pewno będzie on najmniej kosztowny dla podatników – zapewnił minister.

W Kujawsko-Pomorskiem Amerykanie będą budować fabrykę biopaliwa. Zamierzają kontraktować u miejscowych rolników co najmniej 50 tys. t rzepaku rocznie. Amerykańska firma Becco, która posiada już fabryki ekologicznego paliwa do silników diesla m.in. w Austrii, Hiszpanii i Bułgarii, a obecnie rozpoczęła podobną inwestycję w podszczecińskich Policach, chce jeszcze w grudniu rozpocząć rozmowy z kujawsko-pomorskimi producentami rzepaku. Będzie im proponować umowy kontraktacyjne na 3-5 lat, z możliwością kredytowania zasiewów. Jeśli uda się zagwarantować sobie odpowiednio duże dostawy, fabryka powstanie w ciągu roku. Wartość inwestycji to 30 mln zł. Na początek zatrudnienie w fabryce znajdzie 50 osób.

Naftobudowa podpisała z włoskim TECHNIP KTI umowę na prefabrykację i dostawę części radiacyjnej dwóch pieców rafineryjnych z wyłożeniem żaroodpornym. Wynagrodzenie polskiej spółki wynosi 818,5 tys. euro (3,26 mln zł). Pod warunkiem wykonania części przedmiotu umowy Naftobudowa uzyska jej rozszerzenie o kolejne części, których łączna wartość wraz z powyższą umową może wynieść 1,863 mln euro. Łączna wartość umów zawartych przez Naftobudowę z TECHNIP KTI od lipca 2005 r. do chwili obecnej wynosi 974,9 tys. euro (3,88 mln zł).

Spółka Lotos Paliwa zawarła umowę dotyczącą sprzedaży paliw firmie Pol-Miedź Trans, należącej do KGHM, spółce transportu samochodowego i kolejowego. Szacunkowa wartość umowy wynosi 1,56 mld zł w ciągu najbliższych pięciu lat. Lotos Paliwa dostarczy na Dolny Śląsk olej napędowy, benzyny oraz lekki olej opałowy. Wcześniej Pol-Miedź Trans zaopatrywał się w paliwa bezpośrednio w Grupie Lotos.

Kilka miesięcy temu z wielką pompą PERN „Przyjaźń” przejmowało kontrolę nad Naftoportem. - Planujemy wybudowanie na bazie Naftoportu centrum logistyki naftowej. Koszt tej inwestycji może wynieść nawet 100 mln zł. Projekt powinien zostać zrealizowany w ciągu pięciu lat – poinformował Cezary Lewandowski, dyrektor ds. prognoz i rozwoju PERN. Plany zakładają budowę terminali umożliwiających przeładunek paliw z cystern kolejowych.

Oprócz tego potrzebne są także krótkie odcinki rurociągów, które umożliwią przetransportowanie paliw do istniejących terminali Naftoportu, gdzie będzie odbywał się ich załadunek na tankowce. Dodatkowo wymagałoby to wybudowania magazynów. Nie wszyscy są zadowoleni z planów PERN-u. Realizacja centrum logistycznego przy Naftoporcie uderzyłaby w również państwowe Naftobazy. Ich morski terminal przeładunkowy w stosunkowo nieodległym Dębogórzu w tym roku zminimalizował straty tylko dzięki temu, że paliwa eksportował nim Orlen.

Wydaje się, że pomysł z odszkodowaniem i emisją obligacji na wypłatę rekompensat za wywłaszczenie z KDT to dobry pomysł – stwierdził Jerzy Łaskawiec, prezes BOT. Dodał, że gorszym pomysłem byłoby obniżanie wartości prywatyzowanej elektrowni o wartość kontraktu, który posiada, a który byłby przez nowego właściciela rozwiązany. Sprawa rozwiązania KDT nie jest prosta, jednak łatwiej byłoby rozmawiać, gdyby dokonano pewnego ruchu formalnego.

- Jak wiemy, w opłatach, które URE zatwierdza dla Polskich Sieci Elektroenergetycznych, jest ok. 3 mld zł na rekompensaty, czyli zwiększone koszty energii wynikające z KDT-ów. Gdyby zdecydowano się, aby ta kwota była bezpośrednio skierowana do tych podmiotów, które mają ważne kontrakty, to problem byłby w znacznej części rozwiązany – stwierdził prezes i dodał, że takie rozwiązanie wymaga decyzji prezesa URE oraz zgody decydentów, aby producenci energii podwyższyli ceny. Według Łaskawca przyszłością polskiej energetyki jest konsolidacja, ponieważ w budżecie jeszcze przez lata nie znajdą się pieniądze na jej modernizację. Nie udałoby się zorganizować finansowania bloku energetycznego w Bełchatowie, które jest już prawie zamknięte, gdyby nie to, że odbywało się to na poziomie holdingu. Dalsza konsolidacja, szczególnie pionowa, pozwoli w przyszłości na powstanie organizmu wystarczająco wielkiego, aby zbudować elektrownię atomową.

Prezes Łaskawiec widzi w tej roli właśnie BOT. - Jeśli będzie podtrzymany trend ekologiczny, czyli nowe, surowe limity na emisję zanieczyszczeń, to bez energetyki jądrowej nie wyobrażam sobie przyszłości polskiej energetyki – mówił. Ma to szczególne znaczenie w obliczu drożejących surowców energetycznych. Elektrownia atomowa, choć na początku droga, to w fazie eksploatacji jest efektywna i tania.

Komisja Europejska może ukarać Polskę milionową karą za nieprzyjęcie w terminie planu podziału uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Plan miał być przyjęty w połowie ubiegłego roku; powinien określać, ile dany zakład przemysłowy może wyemitować do atmosfery dwutlenku węgla w ciągu pierwszego okresu handlu, czyli w latach 2005-2007. Niestety ciągłe protesty ze strony niektórych spółek blokują przyjęcie planu. - Polski plan został stworzony według nie do końca jasnych zasad. Publiczne konsultacje planu zostały ograniczone do jednego spotkania w 2004 r. - mówił Wojciech Stępniewski z Międzynarodowej Organizacji Ekologicznej WWF.

Jego zdaniem europejski system handlu emisjami ma szansę stać się modelowym rozwiązaniem dla reszty świata, pod warunkiem wprowadzenia ostrzejszych limitów emisyjnych dla CO2 i lepszych metod przydziału uprawnień do emisji tego gazu. System handlu emisjami obejmuje ponad 12 tys. elektrowni i instalacji przemysłowych w 25 krajach unijnych i dotyczy 46% emisji dwutlenku węgla w Europie.

Konrada Jaskółę, prezesa Polimeksu Mostostalu Siedlce, ucieszyły plany Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, dotyczące budowy na polskim wybrzeżu terminalu gazu skroplonego. To właśnie Konrad Jaskóła wraz z zespołem współpracowników jako pierwszy w 2000 r. próbował wcielić ten projekt w życie. Nie udało się. Rząd Jerzego Buzka forsował norweski gazociąg jako główny sposób dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Zarząd PGNiG, z Markiem Kossowskim na czele, rozpoczął prace nad projektem LNG i niebawem rozstrzygnie przetarg na realizację studium wykonalności terminalu. Ma być ono gotowe pod koniec 2006 r. Tymczasem według Konrada Jaskóły, Polska ma już opracowany taki dokument i wystarczy po niego sięgnąć. Jego dysponentem jest spółka o nazwie Terminal LNG, którą powołano w 2001 r. do realizacji projektu. Tworzą ją: Stocznia Remontowa Gryfia, Polska Żegluga Morska, Port Szczecin-Świnoujście oraz Polimex. - Działalność spółki jest obecnie zamrożona, ale już czas na jej wznowienie - twierdzi Konrad Jaskóła.

Przedstawiciele Polimeksu prowadzą już rozmowy na temat współpracy z kadrą kierowniczą PGNiG. - Chcielibyśmy być głównym wykonawcą terminalu LNG — nie ukrywa Konrad Jaskóła. Studium wykonalności terminalu, jakim dysponuje Polimex, zakłada, że będzie miał on przepustowość 3-5 mld m sześc. gazu w skali roku. Koszt jego budowy, nie licząc infrastruktury, według wyliczeń Polimeksu, to 250-300 mln euro. Statki dostarczające gaz do terminalu miałyby być dzierżawione. Podobne plany ma PGNiG. - Wysiłki PGNiG i spółki Terminal LNG należy połączyć. Możliwe jest też wniesienie naszego dorobku do spółki, którą ewentualnie mogłoby utworzyć PGNiG. Nie mamy ambicji zostania operatorem terminalu - mówi prezes Polimeksu Mostostalu Siedlce.

Nakłady inwestycyjne na nowe projekty w energetyce przemysłowej i wiatrowej, realizowane przez Polish Energy Partners, mogą wynieść ok. 400 mln euro w ciągu najbliższych pięciu lat, wynika z wypowiedzi przedstawicieli firmy. Ok. 80% finansowania ma pochodzić ze źródeł zewnętrznych. - Przewidujemy, że w ciągu najbliższych pięciu lat skoncentrujemy się na realizacji trzech nowych projektów w outsourcingu energetyki przemysłowej – powiedział Stephen Klein, prezes PEP. Według niego, przewidywana wartość realizacji każdego z nich to 20-40 mln euro. Obecnie PEP posiada kilka projektów w energetyce przemysłowej w trakcie eksploatacji, o łącznej mocy ponad 110 MWe i ponad 600 MWt. Według Kleina, od 2007 r. PEP będzie miał 10% mocy w polskiej energetyce wiatrowej.

Do powstania Wschodniej Grupy Energetycznej (WGE) brakuje już tylko podpisu ministra skarbu na umowie o zarządzanie akcjami pięciu spółek dystrybucyjnych ze wschodniej Polski. To ostatnia duża konsolidacja w tym sektorze.- Po uzyskaniu decyzji ministra uzupełnimy dokumenty, które po październikowym walnym złożyliśmy w sądzie rejestrowym - wyjaśnia Marek Palonka, prezes WGE. 20 października minister skarbu podjął decyzję o dokapitalizowaniu spółki akcjami pięciu zakładów energetycznych. Podwyższenie kapitału opiewało na 1,74 mld zł. Skarb wniósł do WGE po 73% akcji dystrybutorów: Zakładu Energetycznego Warszawa-Teren i Białystok, Lubzelu, ZEORK i Zamojskiej Korporacji Energetycznej. Początkowo do grupy miał wejść Rzeszowski Zakład Energetyczny, ale MSP zgodziło się na jego konsolidację na rynku lokalnym (ma w niej uczestniczyć Elektrownia Stalowa Wola). WGE będzie piątą dużą krajową grupą dystrybucyjną. Jej konsolidacja przebiegała najbardziej opornie. Spory toczyły się o skład, strukturę, a nawet siedzibę grupy.

Ostatecznie WGE jako jedyna dostała zgodę ministra na utworzenie holdingu, podczas gdy inne grupy są koncernami. Marek Palonka liczy jednak, że część działalności uda się skoncentrować w WGE. - Jeśli dostaniemy koncesję od Urzędu Regulacji Energetyki, od 2006 r. będziemy mogli prowadzić wspólny obrót energią pod szyldem WGE. Być może uda się utworzyć wspólnego operatora systemu rozdzielczego, który zarządzałby sieciami piątki - mówi prezes. Udział WGE w sprzedaży energii krajowym odbiorcom końcowym wyniesie ok. 15%. Holding zatrudniający 10,4 tys. osób będzie obsługiwał 3,1 mln odbiorców. Łącznie pięć spółek uzyskuje przeszło 4,95 mld zł przychodów.

Ministerstwo Skarbu Państwa poinformowało, iż 14 listopada 2005 r. zostały otwarte wiążące propozycje warunków umowy nabycia akcji, złożone przez potencjalnych inwestorów w procesie prywatyzacji Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Legnicy SA z siedzibą w Legnicy. Propozycje zostały złożone przez następujące podmioty: Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej SA z siedzibą w Warszawie, Praterm SA z siedzibą w Warszawie, SFW Energia Sp. z o.o. z siedzibą w Gliwicach, Konsorcjum w składzie: Energetyka Rokita Sp. z o.o. z siedzibą w Brzegu Dolnym, PCC Aktiengesellschaft z siedzibą w Duisburg, Niemcy, Energetyka Sp. z o.o. z siedzibą w Lubinie, Fortum Heat Polska Sp. z o.o. z siedzibą w Wałbrzychu.

10 listopada 2005 r. w MSP zostały otwarte odpowiedzi potencjalnych inwestorów na publiczne zaproszenie do rokowań w sprawie zakupu udziałów Ciepłowni Łańcut Sp. z o.o. z siedzibą w Łańcucie. Kupnem spółki zainteresowanych są cztery firmy i miasto Łańcut. Oprócz miasta Łańcut, wśród potencjalnych inwestorów znalazły się następujące podmioty: Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej SA z siedzibą w Warszawie, Praterm SA z siedzibą w Warszawie, MVV EPS Polska SA z siedzibą w Warszawie, Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o. z siedzibą w Tarnowie.

14 firm oraz organizacji publicznych, stosujących w swojej działalności metody „zarządzania przez jakość”, zostało laureatami XI edycji konkursu „Polska Nagroda Jakości”. W kategorii małych i średnich organizacji usługowych nagrodzono m.in. Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej SA z Kalisza. Konkurs „Polska Nagroda Jakości” organizowany jest przez Krajową Izbę Gospodarczą, Polskie Centrum Badań i Certyfikacji oraz Polskie Forum ISO 9000. Nagroda przyznawana jest przedsiębiorstwom oraz organizacjom publicznym, które poprzez wdrożenie metody „zarządzania przez jakość” (TQM – Total Quality Management) doprowadziły do wzrostu zadowolenia klientów, własnych pracowników oraz innych osób związanych z organizacją – kooperantów, dostawców, właścicieli itp. Wprowadzenie metody TQM poprawiło jakość pracy, procesów, systemów, usług w przedsiębiorstwach.

Należący do Aleksandra Gudzowatego Polmos Wrocław rusza z produkcją estrów metylowych. Poparcie dla biopaliw, wyrażone w exposé premiera Kazimierza Marcinkiewicza, daje szansę na szybszy rozwój tej gałęzi przemysłu. Polmos Wrocław przygotowuje się do uruchomienia produkcji estrów metylowych stosowanych jako dodatek do oleju napędowego. Wytwórnia ma produkować 150 tys. t estrów metylowych rocznie. Należy więc do dużych instalacji w tej branży. Podobną wydajność ma działająca już wytwórnia estrów metylowych w Rafinerii Trzebinia, należącej do PKN Orlen. Na realizację projektu Polmos wyda co najmniej 100 mln zł.

Według szacunkowych wyliczeń wrocławskiej firmy, aby wyprodukować 150 tys. t estrów, potrzeba średnio 155 tys. t oleju rzepakowego, wytworzonego z ok. 310 tys. t rzepaku, zebranego ze 125 tys. ha. Polmos Wrocław może mieć jednak kłopoty ze zdobyciem surowca do produkcji estrów metylowych, czyli oleju rzepakowego, bo w kraju go brakuje, dlatego też będzie musiał rozpocząć produkcję od mniejszych ilości.

PKN Orlen jest już na bardzo krótkiej liście pretendentów do kupna akcji rafinerii Możejki. Rosyjski koncern Jukos wycofał z listy koncerny TNK-BP i Łukoil. Oznacza to, że dalsze negocjacje Jukos będzie prowadził z Kazmunaigazem i Orlenem. Orlen jest zainteresowany odkupieniem pakietu akcji rafinerii w Możejkach od litewskiego rządu. Obecnie strategicznym inwestorem litewskiej rafinerii jest przeżywający trudności rosyjski koncern Jukos, który od 2002 r. ma 53,7% akcji. Do państwa litewskiego należy 40,66% akcji Możejek, resztę mają drobni inwestorzy. Litwa zamierza kupić od Jukosu kontrolny pakiet akcji, którego wartość jest oceniana na blisko 1 mld USD, a następnie sprzedać go łącznie z 20% akcji ze swego pakietu. PKN Orlen złożył samodzielną ofertę na zakup akcji litewskiej rafinerii Mazeikiu Nafta. Rząd Litwy nie ukrywa swego zdziwienia i rozczarowania gdyż już wcześniej uznał, że w transakcji kupna i sprzedaży akcji Możejek dla kraju najlepszy będzie koncern TNK-BP i już rozpoczął już z nim negocjacje.

Strona litewska sceptycznie natomiast ocenia oferty Kazmunaigazu i PKN Orlen, gdyż jej zdaniem żaden z tych koncernów nie może zagwarantować stabilnych dostaw ropy do Możejek. PKN-Orlen nie ma swojej ropy, natomiast kazachski państwowy koncern Kazmunaigaz, który prawdopodobnie zaproponował najwyższą cenę za akcje Możejek, może mieć problemy, bo korzysta z rosyjskiego ropociągu, który w każdej chwili może być zamknięty.

PKN Orlen poinformował, że w założeniach spółki Orlen Deutschland jest przejęcie na rynku niemieckim ok. 250 stacji do końca 2009 r. i osiągnięcie 10% udziału w rynku detalicznym w północnych Niemczech. Scenariusz przyjęty dla Orlen Deutschland przewiduje zamknięcie ponad 60 nierentownych stacji paliw, optymalizację kosztów operacyjnych i restrukturyzację spółki. Jednorazowe koszty z tytułu restrukturyzacji i rozwoju Orlen szacuje na 81 mln euro, w tym 50 mln euro – na akwizycję i rebranding stacji. Obecnie Orlen Deutschland posiada 480 stacji, z czego 116 pod marką Orlenu i 364 pod marką Star, co daje 3% udziału w skali Niemiec. Przyjęta w lutym strategia PKN Orlen na lata 2005-2009 zakłada osiągnięcie masy krytycznej i poprawy efektywności tej inwestycji przed końcem 2007 r. W wypadku, gdy strategia wzrostu okaże się niewykonalna, Orlen planuje sprzedaż niemieckiej spółki. Już we wrześniu przedstawiciele koncernu mówili, że możliwe będzie rozbudowanie Orlen Deutschland po to, by sprzedać tę spółkę z zyskiem w późniejszym terminie.

Grupa Lotos poinformowała, że podniosła do 643,5 mln zł z 404,0 mln zł prognozę skonsolidowanego zysku w 2005 r. Przychody mają wynieść 10.078,1 mln zł, a zysk operacyjny 854,4 mln zł. Poprzednia prognoza na cały rok przewidywała ok. 404 mln zł skonsolidowanego zysku netto. Prognozy wyników finansowych Grupy Kapitałowej Grupa Lotos SA na 2005 r. zostały przygotowane w oparciu o wstępne wyniki trzech kwartałów 2005 roku oraz uaktualnione założenia w zakresie prognozy na czwarty kwartał 2005” – napisano w komunikacie spółki. Lotos podał, że wyższe niż zakładano w poprzedniej prognozie wyniki grupy kapitałowej wynikają z szybszego niż pierwotnie prognozowano osiągnięcia pełnych zdolności produkcyjnych po przestoju remontowym oraz zdecydowanie wyższych od zakładanych marż rafineryjnych w trzecim kwartale.

Południowy Koncern Energetyczny SA jest współzałożycielem Innowacyjnego Śląskiego Klastra Czystych Technologii Węglowych. Powołana w październiku organizacja skupia śląskie miasta, instytucje naukowe oraz największe firmy wydobywcze i energetyczne w regionie. Dzięki klastrowi region będzie mógł liczyć na unijne fundusze na badania i wdrożenia dotyczące m.in. węgla. Umowę o powołaniu klastra podpisali – z inicjatywy europarlamentarzysty Jerzego Buzka - przedstawiciele Głównego Instytutu Górnictwa, Politechniki Śląskiej, Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla, Instytutu Inżynierii Chemicznej PAN, Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Katowickiego Holdingu Węglowego, Kompanii Węglowej, Południowego Koncernu Energetycznego oraz władze Katowic, Gliwic, Jastrzębia, Jaworzna, Rybnika i Tychów. W ramach VII Programu Ramowego Unia Europejska dofinansuje badania o pionierskim i innowacyjnym charakterze.

W projekcie unijnego budżetu w latach 2007-2013 przeznaczono na ten cel co najmniej 70 mld euro. W Głównym Instytucie Górnictwa w Katowicach odbyło się spotkanie uczestników klastra z Kurtem Haege z Europejskiej Platformy Zero Emission Fossil Fuel Power Plants, która będzie partycypować i pośredniczyć w podziale europejskich środków na rozwój i innowacje. Gościowi zaprezentowano plany i osiągnięcia poszczególnych przedsiębiorstw i instytucji. Koncepcja klastra opiera się na budowaniu systemu powiązań między trzema kluczowymi filarami systemu gospodarczego: przedsiębiorstwami, nauką oraz władzami rządowymi i samorządowymi. Jego podstawowym zadaniem jest opracowanie programu badawczego w zakresie technologii czystego węgla oraz ich wdrożenie.

Jedną z najważniejszych przesłanek do powołania klastra była sytuacja w światowej gospodarce, która wyraźnie wskazuje na wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Bardzo istotny jest fakt, że węgiel kamienny będzie nadal odgrywał ważną rolę. Szacunkowe zasoby tej kopaliny wystarczą na 200 lat, podczas gdy ropy naftowej na 45 lat, a gazu ziemnego na 60 lat. Stąd też wynika pilna potrzeba rozwijania technologii, dzięki którym węgiel uzyska cechy paliwa przyjaznego dla środowiska zgodne z europejskim programem zeroemisyjnej produkcji energii z paliw kopalnych.

Nawet kilkanaście milionów złotych będzie kosztować zaniechanie rozpoczętych procesów prywatyzacyjnych dużych państwowych firm. Powodem jest zmiana rządu i programu prywatyzacji, ale rachunki zapłacą spółki i MSP. Jeżeli w najbliższym czasie nie dojdzie do prywatyzacji Elektrowni Kozienice i koncernu Enea, do której przygotowania rozpoczął jeszcze poprzedni minister skarbu Jacek Socha, przepadnie ponad 7,7 mln zł. Tyle kosztowało do tej pory przygotowanie spółek do debiutu giełdowego. Prawdopodobnie do prywatyzacji nie dojdzie, gdyż nowy minister zapowiada w pierwszej kolejności restrukturyzację sektora, tak aby przygotować go do pełnej konkurencji w 2007 r.

MSP ma kilka scenariuszy reprywatyzacji PGNiG. Przy obecnym kursie akcji 3,35 zł musiałoby znaleźć na to co najmniej 3 mld zł. Andrzej Mikosz, minister skarbu, zapewnia, że ma sposób na sfinansowanie transakcji odkupu 15,25% akcji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa od akcjonariuszy, którzy nabyli je we wrześniowej ofercie publicznej. Resort uważają za nieprawidłową i wprowadzającą w błąd inwestorów. Jak minister chce zrealizować swój zamiar? Na razie rynek nie doczekał się konkretnej deklaracji. Jakąkolwiek drogą by się to odbyło, specjaliści nie mają wątpliwości, że na operacji renacjonalizacji straci zarówno Skarb Państwa, jak i spółka.

Czy także inwestorzy? To kwestia atrakcyjności ewentualnej oferty MSP.- Gdyby Skarb chciał ogłosić wezwanie do sprzedaży akcji zgodnie z nową ustawą, cena musiałaby wynosić nie mniej niż średnia arytmetyczna ze średnich dziennych cen ważonych wolumenem obrotu w okresie ostatnich sześciu miesięcy. Dla PGNiG byłby to oczywiście krótszy okres, bo spółka jest notowana od 23 września - mówi Leszek Koziorowski, radca prawny kancelarii Gessel.

Południowy Koncern Węglowy SA, skupiający kopalne: „Sobieski” i „Janina” z Grupy Kapitałowej Południowego Koncernu Energetycznego SA w pierwszych trzech miesiącach działalności wydobywczej wypracował 4,3 mln zł zysku netto. Na koniec roku firma planuje wynik netto na poziomie 7,5 mln zł, mimo zakładanej wcześniej straty. PKW SA powstał 25 stycznia br., a działalność wydobywczą rozpoczął 1 lipca. Po przejęciu dwóch Zakładów Górniczo-Energetycznych: „Sobieski – Jaworzno III” i „Janina” kapitał spółki zwiększył się do ponad 312 mln zł. Akcjonariuszami PKW SA są: Kompania Węglowa - posiadająca akcje za 167,3 mln zł oraz PKE, który zainwestował w tę firmę 144,9 mln zł. Lepszy niż planowano wynik jest efektem utrzymania wysokiego poziomu wydobycia w Jaworznie i szybszego niż zakładano uporania się z problemami wydobywczymi w Libiążu. Bolączką tego zakładu był bowiem brak odpowiedniego wyprzedzenia w robotach przygotowawczych. Jak informuje zarząd PKW SA, w drugim półroczu 2005 r. spółka przeznaczy na inwestycje 47,9 mln zł.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy działalności koncernu górniczego produkcja węgla handlowego wyniosła 1,38 mln t, jego głównym odbiorcą był Południowy Koncern Energetyczny SA. Eksperci szacują, że PKW SA dysponuje ponad 20% krajowych zasobów węgla energetycznego. Strategia PKE SA zakłada, że w przyszłości jego podmiot górniczy powinien zwiększyć swój potencjał wydobywczy. Dzięki temu elektrownie i elektrociepłownie koncernu energetycznego będą mogły spalać 70% paliwa z własnych kopalń. Pozwoli to na kontrolę kosztów produkcji węgla, który stanowi 50% kosztów wytworzenia energii.

Angela Merkel powinna w większym stopniu niż dotychczas brać pod uwagę polskie interesy – uważa szef polskiej dyplomacji, Stefan Meller. Minister spraw zagranicznych zastrzegł jednak, że Polska nie chce dyktować, jak ma postępować w sprawie gazociągu bałtyckiego. Zdaniem Mellera pierwsza wizyta szefowej niemieckiego rządu w grudniu br. jest szansą na nowy początek w stosunkach polsko-niemieckich.

Polską będzie zachęcać UE do wspólnych z Ukrainą projektów dostaw ropy naftowej i gazu - powiedział prezydent Aleksander Kwaśniewski w czasie pożegnalnej wizyty w Kijowie. - Jesteśmy zainteresowani gazociągami i ropociągami z Kazachstanu, z Morza Kaspijskiego, przez republiki kaukaskie do Ukrainy i Polski. To wielki temat, który wymaga pieniędzy i współpracy z różnymi międzynarodowymi instytucjami, aby znaleźć środki na te projekty. Jestem jednak przekonany, że trzeba o tym rozmawiać, bo Europa potrzebuje nośników energii na Wschodzie - powiedział Kwaśniewski. Krytycznie ocenił też projekt budowy przez Bałtyk gazociągu z Rosji do Niemiec.

Dlaczego Gazprom grozi Polsce podwyżką cen gazu? Moskiewski dziennik „Wiedomosti” stwierdził, że to odwet na władzach Polski, które nie godzą się na zaniżenie opłat za transport rosyjskiego gazu do Niemiec przez polsko-rosyjską spółkę EuRoPol Gaz. Powołując się na anonimowe źródło „zbliżone do polskich akcjonariuszy EuRoPol Gaz-u” rosyjski dziennik twierdzi, że Urząd Regulacji Energetyki zażądał od EuRoPol Gaz, aby przy określaniu wysokości opłat za transport rosyjskiego gazu doliczyć 9,24% zwrotu z zainwestowanego kapitału. W rezultacie opłata za przesył 1000 m sześc. gazu w przyszłym roku wyniosłaby 7,2 zł. Według Rosjan to równowartość 2,1 USD, podczas gdy ich zdaniem opłata powinna spaść do 1,55 USD. Ze swoim żądaniem URE miało się zgłosić w październiku, czyli zanim Gazprom zażądał rozmów o podwyżce cen gazu dla Polski. URE przyznaje, że znowelizowane w tym roku Prawo energetyczne faktycznie zobowiązuje do uwzględniania w taryfach za przesył gazu zwrotu z majątku zaangażowanego w działalność firmy.

- Także wcześniej było to brane pod uwagę, choć ten przepis nie był jasno sformułowany - powiedział Tomasz Kowalak, dyrektor departamentu taryf URE. Zdecydowanie wyklucza, by uściślenie polskich przepisów w jakikolwiek sposób było wymierzone w Gazprom. - Przecież opłat za tranzyt gazu nie pobiera Polska, lecz spółka EuRoPol Gaz, a Gazprom jest jednym z jej głównych akcjonariuszy. Zaniżenie opłat za transport gazu mogłoby doprowadzić EuRoPol Gaz do problemów ze spłatą zadłużenia. Takie ryzyko zawisło nad spółką w 2001 r., kiedy pobierała za niskie opłaty za tranzyt rosyjskiego gazu do Niemiec. Dyrektor Kowalak nie rozumie, dlaczego zdaniem rosyjskiej strony opłaty za tranzyt gazu przez Polskę miałyby spaść do 1,55 USD. - Taka wartość była zapisana w porozumieniu polsko-rosyjskim porozumieniu międzyrządowym z 2003 r. Jednak w tym dokumencie zapisano również, że to orientacyjna wartość, a faktyczna wysokość opłat będzie ustalana zgodnie z polskim prawem, w złotych, a nie w dolarach - przypomina szef departamentu taryf URE.

Elektrociepłownia Kielce zainwestuje 60 mln zł w budowę bloku na węgiel i biomasę. Od 2008 r. chce ona wytwarzać dodatkowe ilości prądu i ciepła. Zakład będzie spalać docelowo ponad 75 tys. t biomasy. Zgodnie z unijną dyrektywą Polska powinna produkować do 2010 roku 9,5% energii elektrycznej ze źródeł alternatywnych. Obecnie jest to ok. 3%.

Elektrownia Kozienice zawarła znaczące kontrakty z Enea SA oraz spółką EnergoPartner na sprzedaż energii elektrycznej w 2006 r. Zgodnie z zawartymi umowami, minimalna wartość energii, która zostanie zakupiona przez spółki to 456,6 mln.

Ministerstwo Gospodarki chce, aby w ciągu czterech lat rozstrzygnąć kwestię uruchomienia drugiego – poza rosyjskim – źródła dostaw gazu do Polski, zapowiedział szef resortu Piotr Woźniak. Podkreślił, że obecnie dostawy gazu pozostają na dużym poziomie ryzyka. - Sytuacja jest trudna i sektor może być narażony na przerwanie dostaw – powiedział minister. Zużycie gazu w Polsce wyniosło w 2003 r. 13 mld m sześc. Woźniak powiedział także, że zagrożenie w dostawach paliwa i ropy uważa za „z grubsza opanowane”. Zaznaczył jednak, że Polska jest nadal zainteresowana ropociągiem Odessa-Brody-Płock. - W momencie, kiedy wygasną kontrakty na przepływ ropy w kierunku południowym ropociągiem Odessa-Brody, będziemy chcieli przedłożyć ofertę, która umożliwi dobudowanie drugiej połowy ropociągu, aby potem ewentualnie odwrócić kierunek przepływu na północ – powiedział minister. Polska będzie miała wtedy dostęp m.in. do ropy kaspijskiej.

We władzach spółek z udziałem Skarbu Państwa nie będzie żadnych funkcjonariuszy partyjnych - zapewnia minister skarbu. Planuje też podnieść pensje prezesom. Andrzej Mikosz ma podpisać zarządzenie zakładające przegląd kadr w państwowych firmach. Wyśle do osób zasiadających w zarządach i radach nadzorczych ankiety z pytaniami, m.in. o to, czy sprawują kierownicze funkcje w partiach politycznych, o ile do nich należą. - Jeśli okaże się, że są takie osoby, powinny złożyć rezygnację - powiedział minister Mikosz. Zamierza też zadbać o pensje prezesów spółek państwowych i zmienić ustawę kominową, która ogranicza ich wynagrodzenia. Jednak nim to nastąpi, Skarb Państwa chce poprawić nadzór nad spółkami, które posiada. Zarządy tych firm będą zobowiązane do przedstawiania co kwartał szczegółowych raportów finansowych z uwzględnieniem kosztów zarządu.

Warszawscy urzędnicy miejscy obawiają się, że Stoen nie wywiązuje się ze zobowiązań inwestycyjnych zapisanych w umowie prywatyzacyjnej. Według Wiesława Witka z miejskiego Biura Infrastruktury, Stoen nie przedkłada urzędnikom dokumentów świadczących o poziomie realizowanych przez spółkę inwestycji. Spółka zapewnia, że wywiąże się ze swoich zobowiązań, a podsumowanie trzyletniego okresu inwestycyjnego zostanie opublikowane na początku 2006 r.

Umowa sporządzona pomiędzy RWE i polskim rządem zakładała inwestycje na znacznie wyższym poziomie niż twierdzą teraz w spółce. Zgodnie z umową w Stoenie do końca 2005 r. powinien być zrealizowany program inwestycyjny na kwotę co najmniej 422 mln zł, w tym co najmniej 337 mln zł ma być przeznaczone na inwestycje w środki trwałe, m.in. na modernizację i rozwój sieci. - W razie niewykonania zapisów umowy spółce grożą sankcje zawarte w tejże umowie, np. finansowe – mówi Agnieszka Dłuska z biura prasowego MSP. Zdaniem Sławomira Koczywąsa ze Stoenu początkowo była mowa o zainwestowaniu 422 mln zł, ale ostatecznie w umowie prywatyzacyjnej zapisano 337 mln zł i z tej kwoty spółka się rozliczy.

Optymalnym terminem przeprowadzenia oferty publicznej akcji BOT Górnictwa i Energetyki byłaby jesień 2007 r. - powiedział prezes firmy Jerzy Łaskawiec. Zdaniem prezesa wraz z podwyższeniem kapitału, Skarb Państwa powinien sprzedać część swoich akcji, aby pracownicy mogli objąć swoje udziały. - Chcielibyśmy, aby nasze papiery były atrakcyjne dla polskich funduszy emerytalnych. Trzeba zrestrukturyzować firmę i połączyć się z zakładami energetycznymi, czyli z dystrybucją - powiedział.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz i minister skarbu Andrzej Mikosz zapowiadają, że w ciągu czterech lat rząd dokończy prywatyzację, a w rękach państwa pozostanie maksymalnie 100 spółek. Ponad 2000 podmiotów gospodarczych będzie wystawionych na sprzedaż. - Jeśli ten rząd będzie istniał cztery lata i ja wytrzymam tak długo, chciałbym, żeby można było zlikwidować to ministerstwo w momencie, gdy rząd będzie odchodził - zapewnił Andrzej Mikosz. Minister dodał, że resort skarbu podjął już pierwsze działania w celu sprzedaży pozostających jeszcze w rękach państwa resztówek sprywatyzowanych firm.

Komisja Europejska rozpoczęła śledztwo w sprawie kontraktów długoterminowych w polskiej energetyce. Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencji wyjaśniła, że KE musi sprawdzić, czy odszkodowania proponowane wytwórcom są proporcjonalne do poniesionych strat oraz, że czy utrudnią konkurencyjnym firmom wejścia na rynek. Ministerstwo Gospodarki zakłada wycofanie z notyfikacji w KE projektu ustawy o likwidacji KDT przygotowanego przez poprzedników. To ostatecznie zamknie jeden z wątków postępowania KE. Komisja miała zastrzeżenia do tego projektu, m.in. do koncepcji finansowania rekompensat dla elektrowni z emisji obligacji przez spółkę pośrednio należącą do państwa. To również mogłaby być pomoc publiczna. Zdaniem Haliny Trymuchy, dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego w MG, rozpoczęcie postępowania nie jest złą wiadomością dla Polski.

- Na razie nie jesteśmy oskarżeni, lecz podejrzani. Komisja przeprowadzi formalne badanie, które pozwoli ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości, czy mamy do czynienia z niedozwoloną pomocą publiczną, czy też nie. Jeśli podczas badania powstanie jakaś koncepcja rozwiązania problemu KDT-ów, która pogodzi wszystkie zainteresowane strony, KE z pewnością będzie gotowa zawiesić postępowanie wyjaśniające. Celem komisji nie jest nałożenie kar, lecz wdrożenie konkurencji na rynku energii - uważa Halina Trymucha. Jak zauważa, dotychczas żadne tego rodzaju postępowanie nie zakończyło się zwrotem niedozwolonej pomocy.

Zarząd Elektrimu-Megadeksu, wykonawcy inwestycji w branży energetycznej, zwołał na 8 grudnia nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, na którym zapowiedział podwyższenie kapitału spółki o ponad 72 mln zł. Obecnie kapitał akcyjny Megadeksu, który w ponad 98% jest kontrolowany przez Elektrim (ok. 1% akcji należy do Skarbu Państwa), wynosi niespełna 27 mln zł. Główny akcjonariusz postanowił nareszcie odpowiedzieć na apele zarządu, który wielokrotnie wnosił o dokapitalizowanie upadającej spółki.

Fatalna kondycja spółki, której obroty sięgały w szczytowym okresie nawet 2 mld zł, wiąże się z trwającym od kilku lat sporem z fiskusem o zobowiązania z tytułu podatku VAT, które wynoszą obecnie ok. 56 mln zł. W marcu 2005 r. Elektrim poinformował w jednym z raportów bieżących, że pożyczył Megadeksowi ponad 69 mln zł „na wykonanie zobowiązań związanych z realizacją projektu Pątnów II” (inwestycji w kontrolowanym przez Elektrim Zespole Elektrowni PAK). Wprawdzie Megadex stracił generalne wykonawstwo projektu na rzecz kanadyjskiego SNC Lavalin, ale pożyczka została. Razem z odsetkami jej wartość może dziś odpowiadać zapowiedzianemu przez spółkę podwyższeniu kapitału.

Wydzielenie operatora systemu przesyłowego (Gaz System) i zapewne ostatnie zmiany polityczne skłoniły Bartimpex, spółkę Aleksandra Gudzowatego, do przypomnienia o projekcie budowy gazociągu Bernau-Szczecin, mającego połączyć polski i niemiecki system gazowniczy. Spółka wybuduje rurę, a w zamian państwo wykupi moce przesyłowe. Jak przekonuje - dla własnego bezpieczeństwa. - Wysłaliśmy pismo do Gaz Systemu i otrzymaliśmy odpowiedź, że jest on zainteresowany projektem gazociągu Bernau-Szczecin. W tej sprawie obie firmy prowadzić będą rozmowy - twierdzi Stefan Geroń, dyrektor rozwoju Bartimpeksu. Kluczowe znaczenie dla zdobycia klientów może mieć cena gazu, jaki do Polski tłoczyłby nowy rurociąg. Raczej na pewno nie będzie niższa niż cena gazu z Rosji. Czy znajdą się na niego chętni? Bartimpex na razie mówi jedynie o swoich oczekiwaniach. Aby rozpocząć budowę, musimy mieć sygnał od państwa, że jest zainteresowane tym projektem jako elementem bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Skarb Państwa mógłby np. w pierwszej fazie zdecydować się na odkupienie mocy przesyłowych gazociągu. Obecnie to jedyny projekt, dzięki któremu można szybko doprowadzić do dywersyfikacji dostaw gazu do Polski - twierdzi Geroń. Przypomnijmy, że już raz Polska znalazła się w trudnej sytuacji, gdy Gazprom zakręcił kurek Białorusi. Bernau-Szczecin mógłby tłoczyć 5 mld m sześc. gazu rocznie. Według szacunków z 2002 r. budowa 30-kilometrowego odcinka Bernau-Szczecin po stronie polskiej miała pochłonąć mniej więcej 100 mln zł. IRB, spółka założona przez Bartimpex i niemiecki E.ON Ruhrgas, ma już po stronie polskiej zapewnioną trasę pod budowę gazociągu.

PKN Orlen dostarczy paliwa dla floty transportowej Koncernu Energetycznego Energa. W ramach umowy, której wartość wynosi 20 mln zł, PKN Orlen dostarczy łącznie 65 mln l paliwa.

Grupa Lotos chcąc złagodzić społeczne skutki restrukturyzacji rafinerii południowych, powołała spółkę Lotos Park Technologiczny (LPT). Jej podstawowym zadaniem jest znalezienie nowych miejsc pracy dla załogi upadłego „Glimaru” oraz osób zwalnianych z Rafinerii Czechowice. Już niedługo na terenie LPT (okolice Czechowic, Gorlic i Jasła) ruszy niewielka produkcja drewnianych palet. Zatrudnienie znajdzie tu na razie 10 osób. To jednak dopiero początek.

- Prowadzimy rozmowy z 33 inwestorami, dalszych 27 firm jest wstępnie zainteresowanych wejściem do parku. Plany przewidują przejęcie ok. 300 pracowników – poinformowała Anna Grygiel, członek zarządu i dyrektor ds. operacyjnych LPT. Najbardziej zaawansowane są rozmowy z trzema firmami z branży motoryzacyjnej. Anna Grygiel nie chce jednak przed sfinalizowaniem umów ujawnić ich nazw. Nieco sceptycznie do projektu są nastawieni związkowcy rafinerii południowych. - Założenia LPT są ciekawe. Chcemy jednak bliżej poznać schemat organizacyjny i biznesplan spółki. Postulujemy też, by każdy zatrudniony w parku technologicznym otrzymał gwarancje zatrudnienia na czas nieokreślony - mówił Alojzy Danel, szef „Solidarności” w Rafinerii Czechowice.

Decyzja premiera Marcinkiewicza o niepodwyższaniu akcyzy na paliwa nie oznacza, że przez cały rok będzie ona na tym samym poziomie. Jeśli ropa zacznie tanieć, możliwa jest zmiana stawki akcyzy na benzyny. Premier zapowiedział, że jeśli ceny ropy będą spadały na rynkach światowych, to rząd będzie zastanawiał się nad wielkością akcyzy. Poprzedni gabinet planował, że akcyza wzrośnie w przyszłym roku nie o 25 gr/l, ale nawet o 39 gr. Te działania miały zrekompensować budżetowi straty wywołane decyzją o zwrocie VAT na materiały budowlane (szacowane na 3 mld zł).

Wpływy z akcyzy na paliwa w tym roku mają wynieść 18,2 mld zł. Stawka akcyzy określona jest kwotowo, a nie procentowo. Jeśli ropa zacznie tanieć, rząd będzie mógł wrócić do wyższych stawek. Gdy zrobi to umiejętnie, nie spowoduje wzrostu cen paliw. Tymczasem ceny ropy utrzymują się ostatnio na poziomie 55 USD za baryłkę, o 15 USD niższym niż wówczas, gdy rząd Marka Belki obniżył akcyzę. Eksperci twierdzą, że na razie nie widać powodów, by ropa jeszcze staniała.

PKN Orlen powinien być docelowo prywatny, ponieważ nie ma potrzeby, aby firma, która jest rafinerią i obsługuje stacje paliwowe, a nie dysponuje elementami infrastruktury strategicznej dla państwa, była spółką państwową czy półpaństwową – ocenił prezes Orlenu Igor Chalupec. - Są dwie ścieżki: jedna to jeden globalny partner, który staje się większościowym albo istotnym mniejszościowym akcjonariuszem całego koncernu. Druga ścieżka jest taka, że dla pewnych przedsięwzięć Orlen zawiązuje partnerstwo z jakimś koncernem - wyjaśnił. Orlen myśli o partnerstwie z Lotosem, ale coraz więcej nadziei pokłada w przetargu na zakup litewskiej rafinerii Możejki. - Wsparcie rządowe jest w przypadku rafinerii Możejki potrzebne. Nie wyobrażam sobie, by ten projekt zrobić bez tego – stwierdził prezes PKN.

Poinformował też, że najbardziej realną strategią rozwoju PKN jest ta, która zakłada uzyskanie dostępu do złóż ropy. Ich brak powoduje, że inwestorzy niżej wyceniają firmę w stosunku do jej zagranicznych konkurentów. Jedną z metod dywersyfikacji dostaw ropy, która pochodzi obecnie głównie od rosyjskich koncernów paliwowych, jest udział płockiej firmy w projekcie dokończenia rurociągu Odessa-Brody do Płocka, który szacowany jest na 0,5 mld euro.


Dokończenie znajdziesz w wydaniu papierowym. Zamów prenumeratę miesięcznika ENERGIA GIGAWAT w cenie 108 zł za cały rok, 54 zł - za pół roku lub 27 zł - za kwartał. Możesz skorzystać z formularza, który znajdziesz tutaj

Zamów prenumeratę




| Powrót |

Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/650/-1/59/

Copyright (C) Gigawat Energia 2002